„chuj z ceną, to przyszłość Legii.. niech zostaje!”
„700.000 euro za Łukasika ? no nieźle mam nadzieje ze władze k(L)ubu nie są ze sprzedadzą go za takie marne pieniądze jest młody może się rozwinąć jeszcze”
gramy na chaos
„chuj z ceną, to przyszłość Legii.. niech zostaje!”
„700.000 euro za Łukasika ? no nieźle mam nadzieje ze władze k(L)ubu nie są ze sprzedadzą go za takie marne pieniądze jest młody może się rozwinąć jeszcze”
Paweł to napastnik światowej klasy. Przed bramką jest zabójczy, ale to nie jedyna jego zaleta. Jest inteligentny, bardzo szybki i niezwykle kreatywny. Nie jest typowym egzekutorem. Nigdy nie wiadomo, co zrobi i to sprawia, że jest tak niebezpieczny. Grałem przeciwko niemu raz czy dwa, gdy był jeszcze zawodnikiem Wisły i przegraliśmy. Było ciężko. To bardzo trudny przeciwnik i wolałbym go mieć po swojej stronie - przyznał obrońca w wywiadzie dla szkockiego „The Sun”.
Czasem się z nimi zgadzamy, czasem mniej, a czasem w ogóle. Ale nie ma co ukrywać - lubimy Weszło. Lubimy i czytamy. Nasz skromny blog z kolei istnieje bardzo krótko - ba, ostatnio lekko ucichliśmy (tęsknicie?), ale czy - tak jak my zaglądamy na rzeczony serwis - weszlaki odwzajemniają nam się tym samym?
Na początku maja, gdy sezon piłkarski w Europie trwał sobie w najlepsze, na naszych łamach ukazał się tekst na temat Adela Taarabta autorstwa Kristoffa. Przedwczoraj na Weszło pojawił się TAKI OTO ARTYKUŁ.


Euro 2012 zbliża się wielkimi krokami. Na rok przed turniejem Franiu obiecał zakończyć selekcję, jednak na miejscu piłkarzy bym się tym nie przejmował. Smuda mówi jedną rzecz w poniedziałek, a we wtorek jej zaprzecza. Ot, takiego mamy konsekwentnego selekcjonera.
Adel Taarabt – mówi wam coś to nazwisko? Jeśli nie śledzicie rozgrywek Championship i nie jesteście fanami Football Managera z pewnością odpowiedź jest negatywna.
gwiazdor reprezentacji Włoch i Juventusu, słynął z nieustępliwości oraz niezmiernie ostrej gry, niemal zawsze na pograniczu faulu. Swoją bezkompromisowością przyczynił się do zdobycia przez turyńczyków wielu klubowych trofeów (m.in. 6 razy mistrzostwo Włoch) – po to najcenniejsze sięgnął w 1982 roku z Squadra Azzura na Mundialu w Hiszpanii w 1982 roku.„Football is not for ballerinas”
Milan, Manchester United, Bayern, Tottenham, Valencia. Co łączy te kluby? Pierwsza myśl - są wielkie, utytułowane, renomowane. Wygrały mnóstwo pucharów, swą grą zachwycały i zachwycają miliony kibiców na całym świecie. Zgadza się. Łączy je jednak jeszcze jedna kwestia, troszkę mniej chlubna - słaba obsada bramki.
Milan - tu spada kurtyna milczenia nad mediolańskimi goalkeeperami - adios Abiatti. MU żegna się powoli z van der Sarem (do drzwi puka utalentowany de Gea), w Monachium zaś wciąż nie widać godnych następców Kahna - najbardziej niemieckiego z niemieckich piłkarzy. W północnym Londynie i ciepłej Walencji bramek strzegą kopacze co najwyżej przeciętni - Brazylijczyk Heurelho Gomes oraz weteran Sanchez do spółki z elektrycznym Moyą.
Lekarstwem na bramkarską marność i przeciętność jest Guillermo Ochoa z America Mexico. Niekwestionowana gwiazda tamtejszej ligi. Jak mówi uncle Google chłopak ma niespełna 25 lat i w rodzimej ekstraklasie wyczynia dosłownie cuda. Zadebiutował w wieku 18 lat u dobrze nam znanego Don Leo.
Chłopak ma wszystkie atrybuty ku temu, aby zostać wielki bramkarzem. Niesamowita skoczność, zwinność, szybkość, refleks. Poezja ruchów. Broni sytuacje wręcz nieprawdopodobne.
Meksyk na lata ma bramkarza nr 1 oraz godnego następcę legendarnego Oswaldo Sancheza. Kwestią czasu jest transfer do Europy, jedyne co na razie go hamuje, to kwota odstępnego w wysokości 10-15 milionów euro.
Nie słyszeliście o nim? Czas zapamiętać to nazwisko - Ochoa. Guillermo Ochoa.
Designed by Free WordPress Themes. Powered by Blogger. Converted by LiteThemes.com.