Pokazywanie postów oznaczonych etykietą puchary. Pokaż wszystkie posty

Legia i Wisła: pozytywne zaskoczenie.

1 Comment »

Przyznaję i biję się w pierś: byłem przekonany, że Legia i Wisła będą niczym kobiety z seksistowskich dowcipów. Że to, iż jeszcze wiosną trzymają się w Lidze Europy, to kwestia tylko zbyt długiego łańcucha, który z kuchni sięga aż do salonu. Że Sporting i Standard będą jak Lord Vader na powyższym obrazku - szybko pokażą naszym klubom drogę do owej kuchni.

Tymczasem obie ekipy pokazały nieco niezłej piłki i walki do końca. Mogło być lepiej, fakt. Bramkowe remisy w Polsce w korzystniejszej sytuacji stawiają rywali. Ale przynajmniej nie ma wstydu (co za podłe czasy - cieszyć się z tego, że nie ma wstydu). Gdyby jeszcze Żyro i Ljuboja w Legii, oraz Garguła w Wiśle potrafili zachować więcej zimnej krwi pod bramką, wczorajsze spotkania mogły potoczyć się jeszcze lepiej. Gratuluję przede wszystkim gry do końca i bramek zdobywanych w końcówce, zwłaszcza Wiśle, która przez większość meczu grała w osłabieniu. Niestety dla Legii, Sporting też grał do końca. Podsumowując: nadal myślę, że awansują rywale, ale polskie kluby nie są bez szans, jednak w rewanżach muszą zagrać jeszcze lepiej. Jestem przekonany, że przy portugalskiej pogodzie taki Sporting (zszokowany śniegiem i temperaturą w Warszawie) zaprezentuje lepszą, bardziej techniczną piłkę.

Ps. "Gratuluję" stadionowym bałwanom, czyli "kibicom".

Najbardziej gratulujemy Probierzowi.

No Comments »

Z wczorajszej kompromitacji Jagiellonii nie robiłbym wcale wielkiego halo. Kto jest zszokowany, ręka w górę. Nie widzę, dziękuję. Znów nasi kopacze odpadają z półamatorami nie wiadomo skąd. Na Śląsk i Legię też bym za bardzo nie liczył. Może, MOŻE będzie nam dane troszkę poemocjonować się Wisłą w Lidze Europy. Jeśli tak, to świetnie, jeśli nie - trudno. Najbardziej szkoda tylko tego, że przy zeszłorocznych porażkach w europejskich pucharach, to właśnie Jaga pokazała najwięcej klasy, nawiązując walkę z Arisem Saloniki.

Rację ma Michał Probierz, mówiąc: To nasze miejsce w Europie, nie ma co się czarować. Wczorajszy wynik niewątpliwie zbliżył go do upragnionego wymiksowania się z funkcji trenera białostockiej drużyny. Z tym, że na kontrakt w Legii już chyba za późno, a i cv po tej wyprawie na Kazachstan jakby bardziej spaskudzone.