Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska. Pokaż wszystkie posty

Reprezentacja Polski - Upadek (video)

No Comments »




Upadek futbolu w wykonaniu reprezentacji Polski na przykładzie akcji, która wzbudziła politowanie wśród Januszów i Jolant Pieńkowskich zgromadzonych 5 marca 2014 na Stadionie Narodowym.

Niech przemówi obraz!

Era futbolowego Twittera w Polsce

No Comments »


Na Zachód od Odry Twitter to bardzo popularne narzędzie komunikacji w obrębie środowiska piłkarskiego. Tweetują piłkarze, kluby, trenerzy, prezesi, menedżerowie, dziennikarze. Serwis ten umożliwia dyskusje oraz błyskawiczną wymianę informacji. Chcesz wiedzieć co aktualnie piszczy w neapolitańskiej trawie? Nic prostszego. Wystarczy śledzić charyzmatycznego prezesa Aurelio De Laurentiisa, który właśnie na Twitterze informował na bieżąco o postępach negocjacji z Albiolem, Higuainem czy Reiną. To tylko pierwszy z brzegu przykład z ostatnich dni.

Na Zachodzie Twitter to niemal obowiązkowy element piłkarskiej społeczności. W Polsce pod tym względem wiele jeszcze nam brakuje, aczkolwiek coś w temacie zaczyna się ruszać. Wielu dziennikarzy sportowych ćwierka już od dawna. Szlak ku temu przetarł Michał Pol. Obecnie możemy porozmawiać m. in. z Mateuszem Borkiem, Przemysławem Rudzkim, Piotrem Koźmińskim czy Krzysztofem Stanowskim. To tylko nieliczni. Pełna lista znajduje się poniżej:


Aktywnym użytkownikiem Twittera jest również prezes Boniek i od niedawna wiceprezes Kosecki (OOO! Pracujemy!):



Często ćwierka Jakub Rzeźniczak, Grzegorz Krychowiak, Kamil Glik czy Thomas Phibel. Staje się to coraz bardziej popularne wśród naszych rodzimych kopaczy gały. Na portalu obecne są również redakcje TVP Sport, Orange Sport, Weszło czy Canal+.

Twitter umożliwia nam otrzymanie informacji z pierwszej ręki, jeszcze ciepłych, nierzadko ekskluzywnych. Przykład: podejrzenie Macieja Szczęsnego o gwałt czy transfer Henrika Ojaamy do Legii rozpalały polskiego Twittera na kilka godzin przed ukazaniem się tych newsów w ogólnopolskich portalach.

Twitter informuje również o wydarzeniach, konkursach czy aktualnych transmisjach. Dostarcza także sporą dawkę humoru. W tym przypadku przoduje ironiczny profil naszego byłego selekcjonera, który, sądząc po wpisach, również nie był miękkim chujem robiony:



Bardzo dobrym pomysłem jest równoległe śledzenie wydarzeń sportowych w telewizji i na Twitterze. Pozwala to na nie tylko skonfrontować nasze opinie z opiniami innych w toku merytorycznej dyskusji, ale także ubawić się po pachy:




Czasami jesteśmy świadkami ostrych polemik, jak ta między dziennikarzem Mateuszem Borkiem a Cezarym Kucharskim, managerem naszego Lewandinho:




Generalnie dzieje się, oj dzieje się. A będzie jeszcze ciekawiej. Jeśli nie masz jeszcze konta, nic prostszego. Kilka kliknięć i już możesz ćwierkać, followować i trollować innych.

Chcesz pogadać o piłce? Zapraszamy!

Waldek King ma swoje racje.

No Comments »


 
Fornalik bronił się po meczu z Mołdawią:

- Dlaczego mam się podać do dymisji? Stawiam na młodych zawodników
(no stawia – fakt), wprowadzam ich do zespołu. To, co się dzieje, nie zniechęca mnie do pracy, tylko mobilizuje (to miło). To, że nie wygraliśmy, nie znaczy, że nie mieliśmy pomysłu (jak mawia klasyk – „pomysł dobry, gorzej z wykonaniem“). Brakło odrobiny umiejętności i zimnej głowy pod bramką rywala (ale walczyliśmy, to się liczy). Mamy mocarstwowe ambicje, stawiamy się na równi z Anglią czy Niemcami, a nimi nie jesteśmy (prawda, nie jesteśmy). Nie wyszło nam Euro, musimy zmieniać drużynę i ja to robię (no, na przykład nie ma w niej już Obraniaka).

Nie ma racji? Ma. Rację może ma też prezes Boniek, twierdząc, że żaden trener nie zrobi z naszych kopaczy mega ekipy z dnia na dzień. Może trzeba dać Fornalikowi czas? Może nauczy w końcu Lewego, jak strzelać w biało-czerwonej koszulce?

No dobra, bez jaj.

Nie wiem, czy nowy trener pomoże, ale na pewno nie zaszkodzi. Przez rok pracy Fornalika nasza kadra nie zrobiła ani jednego kroku do przodu, raczej przeciwnie. To idealny moment na zmianę – właśnie przerżnęliśmy eliminacje do Mundialu, zacznijmy budować nową drużynę. Nie muszę dodawać, że trener powinien być zza granicy.

Drogi czytaczu, wyobraź sobie, że jesteś… Robertem Lewandowskim. I że właśnie wszedłeś do szatni na przerwę meczu z Mołdawią przy wyniku 1:1. I w takim momencie trener Fornalik zabiera głos (swoją drogą ciekaw jestem co im powiedział, że po przerwie grali jeszcze gorzej). Co sobie myślisz w tej chwili? Jestem pewien, że ja miałbym siłą rzeczy choćby zalążek myśli w rodzaju: właśnie skończyłem sezon w którym grałem w finale Ligi Mistrzów, strzeliłem cztery bramki w jednym meczu Realowi Madryt, a w całym sezonie łupnąłem ich więcej, niż Messi, wyprzedził mnie tylko Ronaldo. Zdobyłem wicemistrzostwo Niemiec i prawie, prawie zostałem Królem Strzelców Bundesligi. A pan… Kim pan jest?
A to wszystko po to, by na słowa trenera odpowiedzieć: może pan powtórzyć? Zamyśliłem się. 

Waldemar I Bezradny
 

To nie jest kraj dla ludzi znających się na piłce

1 Comment »



Jest środa. 20.45. Siadam przed telewizorem. Mecz Polska – Irlandia. Tracę 90 minut swojego cennego czasu na to, aby oglądać popisy naszych kopaczy. Jak zwykle. Damn! No cóż, widocznie jestem futbolowym masochistą. Jak mawiają: życie to nie bajka - resztę dopowiedzcie sobie sami.

Wnioski:

Telewizja Polska powinna dobrowolnie zrzec się praw do transmisji wszelkich wydarzeń portowych w tym kraju. Czepiam się? Nie! Poziom komentarza sportowego sportowego w tej stacji jest żenujący, To wprost dramat i koszmar – powiedzą jedni. To chamstwo i brak szacunku dla kibiców – powiadam ja.

Przykład: 43 minuta meczu, akcja Polaków. Szpakowski mówi: powinniśmy zdążyć przed przerwą. Nie wspomnę już o tym, iż chyba w ostatnich dniach powstał w Niemczech klub o nazwie Bayern Leverkusen. Chyba coś przegapiłem.

Graczem meczu został wybrany Lewandowski. Pytam. Dlaczego? Za zmarnowane 2 setki? Za fryzurę czy może za to, że nawet się nie spocił. Zwyczajnie tego nie ogarniam, nie czaję. Nie kumam, nie ogarniam kuwety niczym kot na pustyni.

Słusznie zauważył znajomy: Lewandowski piłkarzem meczu – to już wiem, dlaczego Real – MU obejrzę w Internecie.

Dziękuję. Dobranoc. 

Polskiej piłki drugi krok ku normalności.

No Comments »


Najpierw był wybór Fornalika na selekcjonera. Za wcześnie jeszcze, by rozstrzygać czy wybór dobry, i to mimo remisu z Anglią. W każdym razie po kadencji Frania Smudy mamy trenera kadry, którego da się słuchać i oglądać, który nie odpowie dzwoniącej do niego dziennikarce, że "teraz to on sra". Trenera w którego posunięciach można nawet dostrzegać jakąś logikę i konsekwencję.

Analogiczna zmiana nastąpiła teraz u samego koryta szczytu polskiego futbolu. Po kadencji Grzesia Laty mamy prezesa, którego da się słuchać i oglądać, który nie będzie bredził na konferencjach, że jest "wery hepi". Prezesa w którego posunięciach można nawet dostrzegać jakąś logikę i konsekwencję (miejmy nadzieję).

Wygląda na to, że wreszcie będę mógł kibicować reprezentacji Polski z czystym sumieniem, bo nie będzie jej (przynajmniej w pierwszym szeregu) firmowała pijacka ani buraczana gęba, której można się tylko wstydzić za granicą, samemu nie mogąc jej oglądać. Nawet Jan Tomaszewski, naczelny hejter polskiej piłki twierdzi, że spełniło się jego marzenie (choć to akurat niepokojące).

Boniek od samego początku pokazuje się z dobrej strony. W wywiadzie udzielonym Gazecie porusza tak kontrowersyjne kwestie jak nowa siedziba PZPN, czy swoja własna pensja. I wychodzi z tego z twarzą.

Nowy prezes ma wielkie poparcie rzeszy kibiców już na starcie. Pamiętajmy jednak, że Franek Smuda, jako nowowybrany selekcjoner też je miał. Sam twierdziłem, że najlepszy byłby trener z zagranicy, ale jeśli Polak, to tylko Smuda. I co? I strasznie mi głupio.

No i nie wolno zapomnieć, że bycie rudym z dobrym PR-em może budzić podejrzenia:)

Piłkarski poker Franciszka Smudy

No Comments »

Już po odpadnięciu Polaków z Euro mądrą rzecz (aczkolwiek oczywistą) powiedział w programie "Cafe Euro" Zbigniew Boniek. Wspomniał, że już nigdy nie zdarzy się turniej, w którym będziemy w pierwszym koszyku. Daje to pojęcie o tym, jaką szansę zmarnował Smuda. To w nim upatrywałbym winnego porażki. Mieliśmy wszystko. Wspomniany pierwszy koszyk, gwarantujący nam brak w grupie ekip pokroju Hiszpanii, czy Niemiec. Kibiców. Mnóstwo czasu. Nawet sędziów mieliśmy, co widać było najwyraźniej w meczu z Grecją. Okazja była z gatunku tych, które ma się raz w życiu. I nie mogę słuchać już medialnego pocieszania, że drużyna jest perspektywiczna i że jest na czym budować. W dupie mam perspektywiczność, bo przecież Euro 2012 nie było środkiem a celem. I to najważniejszym być może w historii naszej piłki, bo po pierwsze łatwiejszym do osiągnięcia, niż zwykle, a po drugie jesteśmy gospodarzami imprezy, o której mówi się, że to najważniejsze sportowe wydarzenie w kraju od meczu z Niemcami w 1410. Smuda zepsuł, co mógł. To, że nie było jeszcze większego blamażu, to zasługa faktu, że jednak kilku chłopaków w tej reprezentacji potrafi grać w piłkę oraz ma za sobą mecze w mocnych ligach, więc nie pali ich presja. Krótka lista zarzutów do trenera na szybko:


- brak zmian z Grecję i w ogóle wypuszczenie z rąk zwycięstwa, zero reakcji na wydarzenia na boisku,
- późne zmiany z Rosją,
- stawianie na Boenischa (Wawrzyniak jest słaby jak barszcz, ale przynajmniej grał w piłkę w tym sezonie),
- Obraniak na skrzydle (pomijając to jak grał, ustawianie go tam to pomyłka, zwłaszcza mając w składzie Grosickiego),
- właśnie, Grosicki... Za mało Grosickiego. Smuda nie daje mu wejść, aż tu nagle w ostatnim meczu szuka w nim ostatniej deski ratunku? Słabo.


Jeśli chodzi o podejście Smudy do prowadzenia tej reprezentacji, znamienna jest nasza bramkarska historia z meczu otwarcia. Wiadomo, Szczęsny wyrywa czerwoną kartkę, prokuruje karnego, wchodzi Tytoń, broni i zostaje bohaterem. A gdyby Tytoń nie obronił. Jestem przekonany, że natychmiastowo przez media (i przez trybuny już po kilku sekundach) przetoczyłaby się nawałnica pytań z rodzaju "gdzie jest Boruc?" Franz miał szczęście, że Tytoń obronił jedenastkę, bo inaczej podejrzewam, że został by za brak Boruca w kadrze zlinczowany już po pierwszym meczu. I mam wrażenie, że większość rzeczy na tym turnieju Smuda powierzał ślepemu losowi. Zauważmy, że przez wszystkie mecze towarzyskie przed turniejem Polska grała innym ustawieniem, niż nagle zaczęła grać od meczu z Rosją. Dwa z trzech meczy graliśmy nową, nigdy nie ćwiczoną w spotkaniach taktyką. Absurd. Niestety, futbol to nie kasyno, Franiu. Dobry trener wygrywa mecz przygotowaniem drużyny, ale też reakcjami na sytuację na boisku. U Smudy tego nie widziałem. Rzucał kośćmi i przyjmował, co wypadło. Ale jest łyżka miodu w tej beczce dziegciu. Gdybyśmy przypadkiem, jakimś cudem wygrali z Czechami i awansowali do ćwierćfinału, selekcjoner nie tylko zostałby na stanowisku, ale byłby też przez media noszony na rękach, a sam domagałby się pewnie noszenia w lektyce. A tak, można go wreszcie "wypierdolić dyscyplinarnie".

Melikson, nigdy nie będziesz Polakiem...

2 Comments »

...i za to Ci szczerze dziękuję.

Przypomnijmy: kiedy okazało się, że reprezentacja Izraela (w której gracz Wisły i tak raczej się nie mieścił) nie ma szans zagrać na Euro 2012, Maor Melikson postanowił pójść ścieżką przetartą już przez Obraniaka, Polanskiego, czy Perquisa i zostać reprezentantem Polski. Albo może raczej członkiem kadry Franciszka Smudy (bądź, jak kto woli, reprezentacji PZPN). Wiadomo, Melikson swoje lata ma, a Mistrzostwa Europy to zawsze świetna okazja do wypromowania się na rynku transferowym. O ile taki np. Euegen Polanski swoją decyzję i chęć gry w biało-czerwonych barwach próbował tłumaczyć nagłym przypływem uczuć patriotycznych, o tyle w sprawie Meliksona nawet jego menadżer mówił, że to po prostu biznes. Interes.

Tak naprawdę gra Meliksona u Smudy byłaby na rękę wszystkim. To znaczy wszystkim zainteresowanym. Melikson i jego menadżer (gdyby tylko Izraelczyk pokazał się ne Euro z dobrej strony) mieliby szanse na transfer zawodnika na zachód. Podobnie włodarze Wisły Kraków. Cieszyłby się również Franz, który - wiadomo - weźmie do kadry wszystko, co choć trochę lepsze od przeciętnego polskiego kopacza. Całe szczęście, że wrzawę podniosła część opinii publicznej, co skończyło się dość gwałtowną medialną burzą. Efekt tego był taki, że Melikson wycofał się z decyzji i stwierdził, że potrzebuje czasu do zastanowienia.

Teraz dowiadujemy się, że Maor wybrał kadrę Izraela, czym oszczędził kłopotów przede wszystkim sobie. Obawiam się, że duża część mediów w Polsce zjechałaby go od góry do dołu, gdyby otwarcie grał w koszulce z orłem na piersi tylko dla własnego interesu. Ja też, delikatnie mówiąc nie byłbym zadowolony. A tak, Melikson jest tam gdzie jego miejsce, a my mamy o jeden powód do zniesmaczenia polską piłką mniej.

Jeszcze raz: dziękuję Ci, Maorze Meliksonie i gratuluję.

Losowanie Euro 2012: Tragedia

3 Comments »



W opinii zarówno znawców jaki całkowitych laików podczas losowania grup dopisało nam szczęście. I to 
w ogromnym stopniu. Grecja, Rosja i Czechy bez w wątpienia nie są potęgami na kontynencie. Każda 
z tych drużyn była jednak najsłabszą w swoim w koszyku  i w celu utrzymania trendu los przydzielił im 
z najsłabszą  drużynę w całym turnieju. Po kijowskiej ceremonii Rosjanie napili się wódeczki, Czesi dobrego piwa, a Grecy zaś … chyba znów wrócili do tego, co wychodzi im zdecydowanie najlepiej, czyli protestowania.

Nie ma co się jednak rozwodzić nad rywalami – spójrzmy na siebie, na reprezentację, na Polskę jako kraj.
Trafiliśmy na zespoły wybitnie nie-topowe. Jednak nie ma co ukrywać. I tak pewnie dostaniemy solidny łomot. Z perspektywy kibica wolałbym, aby w nasza obronę wjeżdżali gracze pokroju Cristiano Ronaldo, Franka Lamparda czy też Mario Goetze’go. Tymczasem musimy zadowolić się wpierdolem spuszczonym przez Barosa, Pawluczenkę czy Charisteasa. Nie jest to może zbyt patriotyczne myślenie, ale takie są realia – ostry pocisk w trzech meczach.

Swego czasu na angielskiej Wikipedii ktoś zabawił się w jasnowidza. Po kliknięci na hasło National Football Team of Poland można było wyczytać, iż:

  • Euro 2012: 1 mecz – mecz otwarcia
  • Euro 2012: 2 mecz – mecz o wszystko
  • Euro 2012: 3 mecz – mecz o honor


Swoją drogą nasza klęskę przewidzieli też twórcy gier z serii Football Manager. Nasz bilans na Euro 2012 to 1 punkt, 2 zdobyte gole, 10 straconych. Dodam, iż obecny FM bije na głowę pozostałe części pod względem realizmu.

Drugi, może najważniejszy, aspekt tego losowania to ekonomia.  Przyjadą do nas Rosjanie – ok; tu nie można się przyczepić, z pewnością zostawią trochę srebrników w Kraju Przywiślańskim. Przybędą też Czesi. Tu jednak nie jest już tak różowo, gdyż nasi południowi sąsiedzi wybiorą się na mecze do Wrocławia w ramach kilkugodzinnej wycieczki. Obejrzą mecz, kupią kufel piwa, kiełbaskę i  grzecznie ruszą w stronę granicy. Najgorzej chyba jest z Grekami. Jeśli ktoś się w ogóle pojawi nad Wisłą to raczej w ramach folkloru, jednorazowego występku, niż zorganizowanych grup kibiców mogących zostawić u nas trochę kasy. Po prostu w dobie szalejącego kryzysu, nie turystyczne wojaże im teraz w głowie.

Nie lepiej sytuacja przedstawia się też w drugiej grupie, która swoje mecze rozegra nad Wisłą. Włosi 
i Hiszpanie to zasadniczo południowa biedota, ot tacy Gracy w wersji 2.0. Do tego dochodzą Chorwaci 
i Irlandczycy, po których też nie spodziewałbym się jakieś wielkiej inwazji.

Ogólnie losowanie dla Polski było naprawdę kiepskie, żeby nie powiedzieć jednoznacznie – złe. Nie dość, że dostaniemy soczysty wpierdol od europejskich średniaków, to jeszcze przyjadą do nas kibicie z niezbyt zamożnych krajów, pogrążonych w kryzysie i stagnacji.